Dzisiejsze czytania prowadzą nas ku jednemu z najgłębszych pytań życia duchowego: gdzie człowiek ma szukać prawdziwego szczęścia? Świat najczęściej odpowiada: w powodzeniu, bezpieczeństwie, uznaniu, zdrowiu i sile. Chrystus w Kazaniu na Górze odwraca tę perspektywę. Błogosławionymi nazywa ubogich w duchu, płaczących, łagodnych, miłosiernych, czystego serca i prześladowanych. Nie dlatego, że cierpienie samo w sobie jest dobrem, lecz dlatego, że człowiek, który nie zamyka serca nawet pośród cierpienia, może stać się miejscem działania łaski Bożej.
W tradycji prawosławnej Błogosławieństwa nie są jedynie pięknym kodeksem moralnym. Są ikoną samego Chrystusa. To On jest prawdziwie ubogi w duchu – całkowicie oddany Ojcu. On jest łagodny i miłosierny. On jest czystego serca. On przynosi pokój. On zostaje odrzucony i prześladowany dla sprawiedliwości. Dlatego chrześcijanin nie wypełnia Błogosławieństw wyłącznie własnym wysiłkiem. Wchodzi w życie Chrystusa, aby przez łaskę Ducha Świętego upodabniać się do Niego.

Słowa Księgi Przysłów o Mądrości pokazują, że życie zaczyna się od słuchania. „Kto mnie znajduje, znajduje życie”. Ojcowie Kościoła odczytywali biblijną Mądrość także w świetle Chrystusa – odwiecznego Słowa Boga. Człowiek mądry nie jest więc po prostu człowiekiem posiadającym wiele wiadomości. Mądry jest ten, kto czuwa u drzwi Boga, uczy się rozpoznawać Jego wolę i pozwala, aby Ewangelia kształtowała jego decyzje.
Święty Piotr dodaje jednak coś, co może być dla nas trudne: wierność Chrystusowi nie oznacza życia wolnego od prób. „Nie dziwcie się ogniowi próby”. Chrześcijaństwo nie obiecuje, że wierzący uniknie cierpienia. Obiecuje coś większego: że nawet cierpienie może zostać przemienione przez zjednoczenie z Chrystusem. Apostoł bardzo wyraźnie rozróżnia cierpienie będące skutkiem zła od cierpienia ponoszonego za dobro. Nie każde cierpienie uświęca. Uświęca cierpienie przeżywane w wierze, bez nienawiści, bez zemsty i bez odejścia od dobra.
Tutaj spotykają się słowa św. Piotra z ostatnim Błogosławieństwem: „Błogosławieni, którzy są prześladowani z powodu sprawiedliwości”. Chrystus nie wzywa uczniów, aby szukali prześladowania. Wzywa ich, aby nie zdradzili Ewangelii, gdy przyjdzie za nią zapłacić. Prawdziwa odwaga chrześcijańska nie polega na agresji. Polega na wierności połączonej z miłością.
Szczególnego znaczenia nabiera to w perspektywie Podwyższenia Krzyża. Krzyż jest dla świata znakiem klęski, a dla Kościoła staje się znakiem zwycięstwa. Nie dlatego, że prawosławie gloryfikuje ból, lecz dlatego, że na Krzyżu miłość Chrystusa okazała się silniejsza od nienawiści, przebaczenie silniejsze od przemocy, a życie silniejsze od śmierci. Droga Błogosławieństw jest więc drogą krzyża, ale krzyża prowadzącego ku Zmartwychwstaniu.
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. To zdanie szczególnie mocno współbrzmi z duchowością prawosławną. Celem życia chrześcijańskiego nie jest jedynie poprawność moralna. Jest nim oczyszczenie serca i zjednoczenie z Bogiem – przebóstwienie człowieka przez łaskę. Modlitwa, post, Eucharystia, spowiedź, miłosierdzie i walka z namiętnościami nie są celem samym w sobie. Są drogą oczyszczania serca, aby człowiek coraz pełniej żył obecnością Boga.
Dlatego dzisiejsza Ewangelia stawia nam bardzo konkretne pytania. Czy potrafię uznać własną duchową biedę i prosić Boga o pomoc? Czy zachowuję łagodność, kiedy ktoś mnie rani? Czy jestem miłosierny wobec człowieka, którego łatwo osądzić? Czy pragnę sprawiedliwości także wtedy, gdy wymaga ona ode mnie ofiary? Czy wprowadzam pokój, czy raczej pogłębiam konflikty? I wreszcie: czy jestem gotów pozostać wierny Chrystusowi, gdy ta wierność przestaje być wygodna?
Błogosławieństwa nie opisują ludzi słabych. Opisują ludzi przemienionych przez Boga. Człowiek łagodny może być wewnętrznie niezwykle mocny, ponieważ nie pozwala, aby zło dyktowało mu sposób działania. Miłosierny nie kapituluje przed złem, lecz odmawia stania się jego kopią. Czysty sercem nie ucieka od świata, ale uczy się patrzeć na świat oczami Boga.
Prośmy więc Chrystusa, aby Jego Błogosławieństwa nie pozostały dla nas jedynie słowami czytanymi podczas liturgii. Niech staną się programem naszego życia. Niech Mądrość nauczy nas słuchać, próby niech oczyszczają naszą wiarę, a Krzyż niech przypomina, że ostatnie słowo nie należy do cierpienia ani śmierci, lecz do miłości i Zmartwychwstania.
Dodaj komentarz