Wiara nie szuka „uznania” – Rozważanie na Drugą Niedzielę po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego 07.06.2026 do Mk 6, 1-13 (o. Jacek Brakowski)

wpis w: Rozważania | 0

Dzisiejsze czytania stawiają przed nami dwa obrazy. Z jednej strony św. Paweł, który na początku Listu do Rzymian przedstawia się jako „sługa Jezusa Chrystusa, z powołania apostoł”, a następnie wypowiada słowa, które przez wieki pozostają programem życia chrześcijańskiego: „Nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej”. Z drugiej strony widzimy Chrystusa w Nazarecie, gdzie spotyka się nie z zachwytem, lecz z niedowierzaniem i odrzuceniem.

Mieszkańcy Nazaretu nie byli ślepi… i nie kwestionowali cudów Jezusa! Wyrażali dla nich nawet podziw! Nie potrafili jednak przyjąć tajemnicy, że Bóg działa przez Tego, którego znali od dzieciństwa. Ich problemem nie był brak wiedzy czy rozeznania rzeczywistości, lecz zamknięcie serca. Widzieli bowiem człowieka, ale nie dostrzegali w Jezusie Boga.

Święty Jan Chryzostom zauważał, że pycha bardzo często ukrywa się pod pozorem rozsądku. Człowiekowi wydaje się, że wszystko już wie, wszystko rozumie i dlatego nie potrafi przyjąć Bożego działania. Właśnie dlatego mieszkańcy Nazaretu stali się ślepi na obecność Mesjasza. Bóg stanął pośród nich, a oni nie rozpoznali Go.

Podobne niebezpieczeństwo istnieje również dzisiaj. Można regularnie uczestniczyć w nabożeństwach, znać modlitwy, czytać Pismo Święte, a jednocześnie utracić zdolność zdumienia wobec Boga. Chrystus przychodzi do nas często przez rzeczy zwyczajne: przez liturgię, sakramenty, spotkanie z drugim człowiekiem, przez codzienną modlitwę. Gdy przyzwyczajenie zwycięża nad wiarą, zaczynamy zachowywać się jak mieszkańcy Nazaretu.

Współczesny grecki teolog, Christos Yannaras, podkreślał, że wiara nie jest zgodą na zbiór poglądów religijnych, lecz wejściem w żywą relację z Bogiem. Tam, gdzie relacja zamienia się w przyzwyczajenie, człowiek przestaje słyszeć głos Chrystusa. Ewangelia staje się wtedy jedynie znanym tekstem, a nie słowem życia.

Z kolei w Liście do Rzymian św. Paweł pokazuje zupełnie inną postawę. Nie szuka ludzkiego uznania. Nie opiera swojej misji na własnych zdolnościach. Jest świadomy, że moc pochodzi od Boga. Dlatego może powiedzieć: „Nie wstydzę się Ewangelii”. Dla pierwszych chrześcijan było to wyznanie odwagi. Dla nas jest ono pytaniem o autentyczność naszej wiary.

Czy nie zdarza się, że łatwiej nam mówić o wszystkim innym niźli o Chrystusie? Czy nie obawiamy się czasem opinii innych bardziej niż utraty więzi z Bogiem? Święty Maksym Wyznawca nauczał, że prawdziwa wiara objawia się nie w słowach, lecz w przemienionym życiu. Człowiek wierzący staje się świadkiem Chrystusa przez sposób myślenia, przebaczania i miłowania.

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus wysyła Apostołów bez zabezpieczeń, bez zapasów i bez gwarancji sukcesu. Mają zaufać Bogu bardziej niż własnym środkom. To wezwanie pozostaje aktualne także dla współczesnego Kościoła. Świat nie potrzebuje chrześcijan, którzy liczą jedynie na własne możliwości. Potrzebuje ludzi, którzy żyją Ewangelią i pokazują, że Chrystus jest obecny pośród nich.

Największą przeszkodą dla wiary nie jest brak dowodów na istnienie Boga, lecz przekonanie, że już wszystko wiemy. Mieszkańcy Nazaretu odrzucili Chrystusa, ponieważ był zbyt blisko nich. Święty Paweł przyjął Chrystusa, ponieważ pozwolił Mu przemienić całe swoje życie.

Dlatego pytanie dzisiejszych czytań brzmi: czy Chrystus jest dla mnie jedynie kimś dobrze znanym, czy naprawdę jest Panem mojego życia? Dopóki potrafimy codziennie na nowo spotykać Go z pokorą i zdumieniem, dopóty Ewangelia pozostanie dla nas mocą Bożą ku zbawieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *