Przypowieść o bogaczu i Łazarzu (Łk 16, 19–31) należy do najbardziej poruszających tekstów Ewangelii. W tradycji teologii prawosławnej jest ona odczytywana nie tylko moralnie, ale przede wszystkim ontologicznie – jako objawienie stanu duszy człowieka wobec Boga.
Bogacz nie zostaje potępiony za samo posiadanie dóbr, lecz za brak miłości. Św. Jan Chryzostom w „Homiliach do Ewangelii św. Łukasza” (Homilia II o Łazarzu i bogaczu) pisze: „Nie bogactwo jest złem, lecz niewłaściwe używanie bogactwa; wielu bowiem bogatych osiągnęło Królestwo, a wielu ubogich zostało potępionych”. Chryzostom wielokrotnie podkreśla, że grzechem bogacza było „niewidzenie” Łazarza.

Podobnie św. Bazyli Wielki w homilii „Do bogatych” (Homilia VI) stwierdza: „Chleb, który zatrzymujesz, należy do głodnego; płaszcz, który chowasz w skrzyni, należy do nagiego”. To radykalne wezwanie pokazuje, że dobra materialne mają charakter wspólnotowy – są powierzone człowiekowi dla służby innym.
W tradycji syryjskiej św. Izaak Syryjczyk w „Mowach ascetycznych” (Homilia 84) pisze: „Miłość Boża jest ogniem, który jednych oświeca, a innych pali”. To głębokie ujęcie tłumaczy rzeczywistość piekła nie jako zewnętrznej kary, lecz jako doświadczenia tej samej Bożej obecności przez serce niezdolne do miłości.
Zachodnia tradycja Ojców Kościoła ukazuje zdumiewającą zgodność. Św. Augustyn w „Kazaniach” (Sermo 367) podkreśla: „Nie ubóstwo Łazarza go zbawiło, lecz pokora; nie bogactwo zgubiło bogacza, lecz pycha”. Augustyn przesuwa akcent z zewnętrznych warunków na stan wnętrza człowieka.
Św. Grzegorz Wielki w „Homiliach na Ewangelie” (Homilia 40) dodaje: „Bogacz nie został potępiony za grabież, lecz za brak miłosierdzia”. To niezwykle mocne stwierdzenie – brak dobra staje się realnym złem.
Jeszcze wcześniej św. Ambroży z Mediolanu w komentarzu do Ewangelii Łukasza („Expositio Evangelii secundum Lucam”, ks. VIII) zauważa: „Bogacz miał wszystko, ale nie miał Boga; Łazarz nie miał nic, ale miał Boga – i to wystarczyło”.
Możemy zatem dostrzec jedność nauczania Kościoła pierwszych wieków – zarówno Wschód, jak i Zachód zgodnie wskazują, że kluczowa jest miłość, pokora i wrażliwość na drugiego człowieka.
Poddana do rozważania na dzisiejszą liturgię przypowieść Chrystusa kończy się dramatycznym ostrzeżeniem: zatwardziałość serca może być tak wielka, że nawet cud nie prowadzi do nawrócenia. Św. Jan Chryzostom komentuje: „Kto nie słucha Pisma, nie uwierzy nawet zmartwychwstałym”.
Dla nas, chrześcijan XXI wieku płynie z tego bardzo konkretna nauka.
Po pierwsze: życie wieczne zaczyna się już teraz – w sposobie, w jaki traktujemy innych.
Po wtóre: brak miłości nie jest neutralny – jest realnym oddaleniem od Boga.
I wreszcie po trzecie: nasze codzienne wybory kształtują zdolność serca do przyjęcia Bożej obecności.
Jeśli chcemy uniknąć losu bogacza, musimy nauczyć się widzieć „Łazarzy” naszego świata – ludzi niewidzialnych, pomijanych, cierpiących. To właśnie w nich objawia się Chrystus. I to od naszej odpowiedzi zależy, czy Jego obecność stanie się dla nas światłem czy ogniem.
Dodaj komentarz