Hola, hola! Kto Ci dał prawo do oceniania mojej modlitwy? Przecież tylko Bóg ma wgląd do mojej duszy, a stąd wiesz jaka jest moja modlitwa? Słusznie oburzamy się kiedy coś tak z natury wewnętrznego, osobistego, ukrytego i intymnego jak modlitwa podlega czyjemuś osądowi. Nie próbujmy nikogo w tym aspekcie oceniać.

Jezus zaś mógł i może to czynić, bo nie tylko jest człowiekiem, ale także Bogiem. Stąd przypowieść o modlitwie dwóch ludzi ma źródło w Jego boskiej naturze. Jezus wie zatem jaka jest modlitwa faryzeusza, celnika, jak i Twoja. On wie, że faryzeusz źle się modli, wie że celnik robi to dobrze, wie także czy Ty modlisz się dobrze czy źle oraz czy w ogóle się modlisz. Przed Bogiem nie można zgrywać rozmodlonego, nawet jeśli niezliczone są przez Ciebie modlitwy wypowiedziane i przeczytane.
Z przypowieści o modlitwie dobrej i złej dowiadujemy się prostego rozróżnienia: po pierwsze modlitwa dobra to ta zwrócona ku Boga, a złą jest ta skierowana do swojego wnętrza, brzucha, ego. Po drugie modlitwa dobra to ta, która łaski zbawienia i usprawiedliwienia pokornie spodziewa się od Boga, a zła to z kolei ta, w której jak balon pompujemy swoją pychę wyliczaniem sukcesów duchowych. W końcu po trzecie za modlitwę dobrą uważa Bóg tę, w której nikim nie gardzisz i nikogo nie poniżasz. Modlitwa zaś zła jest wtedy, w której pasujemy się jedynymi świętymi, wyczynowcami bezbłędnie wykonującymi przykazania Boże, a innych przedstawiamy Bogu jako resztę złej ludzkości, nie potrafiącą wspiąć się na szczyt drabiny świętości. Choć jest to osąd surowy, rzetelny, prawdziwy, to jednak osąd boski.
Dodaj komentarz