Rozważanie na II Niedzielę Paschalną – Niedziela św. Tomasza 12.04.2026 do J 20,19-31 (o. Jacek Brakowski)

wpis w: Rozważania | 0

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: <<Pokój wam>>” (J 20,19).

Ewangelia drugiej niedzieli po Zmartwychwstaniu Pańskim prowadzi nas do Wieczernika – miejsca lęku, zamknięcia i niepewności. Uczniowie widzieli pusty grób, słyszeli świadectwo niewiast, a jednak ich serca wciąż były zamknięte. Święty Jan Ewangelista podkreśla, że drzwi były zamknięte. Ojcowie Kościoła Wschodniego widzą w tym nie tylko opis wydarzenia, lecz także obraz ludzkiego serca.

Święty Jan Chryzostom zauważa, że Chrystus nie czeka, aż uczniowie przezwyciężą strach. On przychodzi mimo zamkniętych drzwi. Tak samo przychodzi do człowieka, który żyje w lęku, wątpliwości i duchowym zamknięciu. Zmartwychwstały Pan nie potrzebuje otwartych drzwi – wystarczy Mu otwarte pragnienie. Nawet jeśli jest ono słabe.

Pierwszym słowem Jezusa jest: „Pokój wam”. Według św. Cyryla Aleksandryjskiego nie jest to zwykłe pozdrowienie, ale dar paschalny. Chrystus nie tylko ogłasza pokój – On go daje. Pokój, który pochodzi ze zwycięstwa nad śmiercią. Pokój, który rodzi się z przebaczenia. Pokój, który przemienia serce. Dlatego zaraz potem Jezus tchnie na uczniów i mówi: „Weźmijcie Ducha Świętego”. Ojcowie Wschodu widzą tu nowe stworzenie. Tak jak Bóg tchnął życie w Adama, tak Chrystus – Nowy Adam – tchnie życie w swój Kościół.

Jednak w tym spotkaniu brakuje jednego z apostołów. Tomasz nie był obecny. Kiedy słyszy świadectwo innych, odpowiada słowami, które brzmią bardzo ludzko: „Jeżeli nie zobaczę… nie uwierzę”. Święty Grzegorz Wielki mówi, że wątpliwość Tomasza stała się większą pomocą dla naszej wiary niż wiara pozostałych apostołów. Tomasz dotyka ran Chrystusa, abyśmy my mogli uwierzyć bez dotykania.

W tradycji prawosławnej Tomasz nie jest potępiany za wątpliwość. Ojcowie Wschodu widzą w nim człowieka szukającego prawdy. Święty Efrem Syryjczyk pisze, że Tomasz dotknął ran, ale znalazł uzdrowienie własnej niewiary. Rany Chrystusa nie są już znakiem cierpienia – są źródłem życia. Dlatego wyznanie Tomasza staje się najpełniejszym wyznaniem wiary w Ewangelii: „Pan mój i Bóg mój”.

To spotkanie mówi bardzo wiele o naszym codziennym życiu. My również często żyjemy za zamkniętymi drzwiami – lęku o przyszłość, niepewności, zmęczenia codziennym życiem, zwątpienia nie tylko we własne siły, ale także i w opatrzność naszego Niebieskiego Ojca… Nieraz jesteśmy jak uczniowie: wiemy, jesteśmy przeświadczeni, że Chrystus zmartwychwstał, a jednak w sercach naszych wciąż pozostaje niepokój. Innym razem jesteśmy jak Tomasz – chcemy zobaczyć, dotknąć, mieć pewność, zbadać jak pisał poeta „szkiełkiem i okiem” niebiańską rzeczywistość…

Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, że Chrystus przychodzi właśnie do takiej rzeczywistości. Nie czeka na naszą doskonałą wiarę. Przychodzi do naszych zamkniętych drzwi. Przynosi pokój. Pokazuje rany – znak miłości, która przeszła przez cierpienie i śmierć.

W duchu prawosławnej tradycji ta niedziela jest nazywana Niedzielą św. Tomasza, ale także Antypaschą – jakby drugą Paschą. Ojcowie mówią, że Pascha nie jest jednym dniem, lecz stanem życia. Chrystus Zmartwychwstały przychodzi do nas wciąż na nowo – w modlitwie, w Słowie Bożym, w Eucharystii, w drugim człowieku.

Puenta dla naszego życia jest prosta i wymagająca: Chrystus przychodzi do naszego codziennego „Wieczernika”. Do pracy, do domu, do naszych relacji, do zmęczenia i niepewności. Przynosi pokój, ale oczekuje odpowiedzi. Każdy z nas jest zaproszony, aby jak Tomasz wypowiedzieć swoje osobiste wyznanie wiary – nie tylko słowami, ale życiem.

Kiedy wybieramy przebaczenie zamiast gniewu, pokój zamiast lęku, nadzieję zamiast zniechęcenia – wtedy nasze życie staje się odpowiedzią: „Pan mój i Bóg mój”. I wówczas Pascha  trwa w nas prawdziwie każdego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *