Ewangelia według św. Jana (J 10,11–16) prowadzi nas w samo serce tajemnicy Chrystusa: „Ja jestem Dobrym Pasterzem”. To nie jest tylko obraz – to objawienie sposobu, w jaki Bóg istnieje wobec człowieka. W teologii prawosławnej nie rozważamy tego jedynie moralnie, ale ontologicznie: Chrystus nie udaje pasterza – On jest Pasterzem, ponieważ jest Miłością, która oddaje siebie.
Dobry Pasterz „daje życie swoje za owce”. To zdanie jest kluczem. W duchowości wschodniej nie chodzi tylko o akt historyczny – o krzyż – ale o wieczną postawę Boga. Jak uczyli Ojcowie Kościoła, szczególnie św. Jan Chryzostom, Chrystus nie działa pod przymusem: On dobrowolnie oddaje życie, ponieważ taka jest natura Bożej miłości – kenotyczna, ogołacająca się. Pasterz zna swoje owce i one znają Jego – to poznanie nie jest intelektualne, ale osobowe, mistyczne. To poznanie jest uczestnictwem w życiu Boga.
Św. Grzegorz Teolog podkreślał, że Chrystus jako Pasterz nie tylko prowadzi, ale także staje się drogą, którą prowadzi. On nie wskazuje kierunku z zewnątrz – On wprowadza nas w jedność z Ojcem. Dlatego w tradycji prawosławnej zbawienie nie jest tylko „uratowaniem”, ale przebóstwieniem (theosis) – wejściem w życie Boga.

W tym fragmencie pojawia się też niezwykle ważny motyw: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni”. To zapowiedź powszechności zbawienia. Chrystus nie jest Pasterzem jednej grupy – On przychodzi dla wszystkich. Metropolita Kallistos Ware podkreślał, że Kościół nie istnieje po to, by zamykać, ale by gromadzić. Jedność, o której mówi Chrystus – „jedna owczarnia, jeden pasterz” – nie jest uniformizacją, ale komunią miłości.
Ale ten tekst stawia też przed nami wymagające pytanie. Skoro Chrystus jest Dobrym Pasterzem, to co to znaczy dla nas?
Dla kapłanów odpowiedź jest bardzo konkretna i trudna: być pasterzem to znaczy oddawać życie – nie w abstrakcji, ale codziennie. To znaczy znać swoich ludzi, być przy nich, nie uciekać, gdy pojawia się „wilk” – czyli kryzys, grzech, cierpienie, konflikty. Św. Jan Chryzostom ostrzegał, że najemnik to ten, który szuka siebie, a nie dobra owiec. To mocne: kapłaństwo bez ofiary staje się pustą funkcją.
Ale to nie dotyczy tylko duchownych.
Każdy człowiek w jakimś sensie jest pasterzem: rodzic wobec dzieci, nauczyciel wobec uczniów, przełożony wobec pracowników, nawet przyjaciel wobec przyjaciela. Być dobrym pasterzem to znaczy:
– brać odpowiedzialność za drugiego człowieka
– nie wykorzystywać, ale służyć
– być wiernym, gdy jest trudno
– prowadzić nie do siebie, ale do Chrystusa
I tu pojawia się najważniejszy wniosek: nie możemy być dobrymi pasterzami o własnych siłach. Możemy nimi być tylko wtedy, gdy sami pozostajemy owcami Dobrego Pasterza. Jeśli nie słuchamy Jego głosu, nie będziemy potrafili prowadzić innych.
Świadectwo o Chrystusie nie polega przede wszystkim na słowach. Polega na tym, że inni widzą w nas Jego sposób bycia: cierpliwość, ofiarność, pokój, zdolność przebaczenia. Kallistos Ware często powtarzał, że chrześcijaństwo nie jest ideologią, ale spotkaniem. Jeśli ktoś spotka w nas choć odrobinę tej pasterskiej miłości Chrystusa – to już jest świadectwo.
Więc sprawa jest prosta, choć wymagająca:
jeśli chcesz mówić o Dobrym Pasterzu – najpierw pozwól Mu prowadzić siebie.
A potem prowadź innych tak, żeby przez ciebie mogli usłyszeć Jego głos, nie twój.
I to jest sedno.
Dodaj komentarz