Zaproszeni przez Jana Chrzciciela do odwrócenia się od grzechów i zapoczątkowania nowego życia zanurzali się w rzece Jordan. Przychodzili więc z grzechami przeszłości, a po wyjściu z wody szli w przyszłość z wolnością i lekkością ducha – wierzyli bowiem, że ciężar wyznanych przez nich grzechów zostawał w wodzie. Gdyby ich grzechy zmaterializowały się tam jak brudna musiałaby być ta woda?

Do tego błotniska (skoro częścią jego był każdy grzech – jak garść, garnek czy wiadro błota) wszedł Jezus. Zanurzył się w nim. Pobrudził – by bez słów powiedzieć, że nikim nie gardzi. Nic nie wyznając natychmiast wynurzył aby, znów bez słów, wyszeptać: „Z grzechów Cię podniosę i ich ciężaru podźwignę!” A gdy każdy mógł myśleć, że to natychmiastowe wyjście Jezusa z wody było jedynym wydarzeniem, o którym mówić będą, jeszcze trzy inne się objawiły – otwarło się Niebo, z niego słychać było Głos, pojawiła się gołębica. Teofania, Boże objawienie! Boska i Święta Trójca! By każdy mógł nie tylko widzieć Jezusa wychodzącego z Jordanu, ale też Niebo rozdarte Miłością Ojca i Ducha pochodzącego od Niego, a spoczywającego na Jezusie. By każdy mógł też usłyszeć Ojca mówiącego o synostwie Jezusa oraz o planach i postanowieniach złożonych w Nim.
Ta Teofania była podarowana dla Jana Chrzciciela i grzeszników zebranych nad Jordanem. Rok temu w rozważaniu na Święto Teofanii pytałem jak Tobie Bóg objawił się w życiu. Dziś pytam podobnie – jak Tobie Bóg objawił się między styczniem zeszłego roku, a styczniem 2026 roku? Jakie grzechy przeszłości zostawiłeś w Jordanie upływającego tego roku? Jaka Teofania została podarowana Tobie? Jaki Głos-Słowo z Nieba? Jakie wydarzenie, którego echo słyszysz do teraz? Sakrament? Rozmowa? Choroba? Lekarz? Wypadek? Inne?
Dodaj komentarz