Czy to w ogóle możliwe, aby uniknąć zatroskania o rzeczywistość doczesną? Oczywiście, że nie. Słowem – kluczem w tym ewangelicznym fragmencie jest wyrażenie „zbytnio”. Ów przysłówek pochodzący od przymiotnika „zbytni” wyraża bowiem nadmierną troskę o coś lub kogoś.

Nauczyciel z Nazaretu kieruje naszą uwagę na odpowiednią proporcję naszego wysiłku, jaką powinniśmy zachować w staraniach o byt doczesny. Nie będzie to niczym odkrywczym, jeśli napiszę, że chodzi o zachowanie zrównoważonego balansu pomiędzy naszym zaangażowaniem w sprawy doczesne, a życiem duchowym i zawierzeniem Bożej opatrzności. Zrozumiałym jest, że powinniśmy się troszczyć o byt materialny nas samych i naszych rodzin. Jednakże przedkładanie wszelkich naszych starań w tym względzie ponad życie duchowe, rozwój naszej wiary i nawiązanie żywej relacji z naszym Niebieskim Ojcem jest po prostu absurdalne. W ostatnim czasie dane jest mi to odczuć aż nazbyt dobitnie. Bez Bożej ingerencji w nasze życie jesteśmy często bezradni wobec rzeczywistości, która nas otacza i którą przeżywamy. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?- pyta Chrystus. Otóż to. Nie mamy wpływu na pewne aspekty naszego życia. Nie decydujemy o naszym miejscu urodzenia i środowisku, w jakim przychodzimy na świat. Nie mamy wpływu na to w jakiej kondycji fizycznej się rodzimy, ani też jak długo będziemy cieszyli się dobrym zdrowiem. To wszystko może się odmienić w „mgnieniu oka”. Dlatego też w zabieganiu naszego codziennego życia, wśród naszych licznych mniejszych i większych obowiązków warto pamiętać, że sam Bóg jest dla nas jedynym pewnym i stabilnym punktem odniesienia. Tylko On może przemienić na każdy sposób istotę i formę naszego życia, nawet jeżeli po ludzku wydaje się to być niemożliwe i tracimy nadzieję. To właśnie w takich momentach powinniśmy pamiętać, że dla naszego najlepszego Ojca jesteśmy ważniejsi niż ptaki powietrzne i piękniejsi niźli lilie. Bóg zawsze, nawet w cierpieniu i rozgoryczeniu troszczy się o nas.
Dodaj komentarz