Ciesz się i raduj! – Rozważanie na IX Niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego 10. 08. 2025 do Łk 15, 1-10 (o. Paweł Barylak)

wpis w: Rozważania | 0

W maju 1987 roku moi Rodzice doczekali się pierwszego samochodu. Wymarzony „maluch”, fiat 126 P, stał dumnie na podwórzu, dzięki uprzejmości naszego kuzyna, który odebrał samochód i przyprowadził z Polmozbytu w Szczecinie. To doskonała okoliczność, by się cieszyć i radować. Niestety główną melodią tej radości był – dla taty i kuzyna –  alkohol. Następnego dnia radość pękła jak bańka mydlana. Trzeźwiejący kuzyn siadł za kierownicą nowiutkiego samochodu i w pokazowej przejażdżce – dla mnie i brata – rozbił się: koziołkujący i dachujący fiacik mógł się stać dla naszej trójki trumną. Jak my z tego strasznego wypadku wyszliśmy cało – do dziś nie wiem. Znów był powód do radości. Następnego dnia,  uczestnicząc w niedzielnej liturgii, wzruszony płakałem z radości i dziękowałem 100 razy Bogu, że żyję, że żyjemy, że będąc o włos od kalectwa i śmierci od obu wybawił nas Dobry Bóg.

Cieszymy się i radujemy z nowego samochodu, z przyjęcia na studia, udanej operacji czy zakończonego procesu leczenia. Powodem radości może być zdany, po którymś podejściu,  egzamin na prawo jazdy, ślub i wesele, rozmowa duszpasterska zakończona „sukcesem nawrócenia”, odnaleziona praca, powołanie, wspólnota kościelna (o której od dawna marzyliśmy). O tym właśnie mówi Pan Jezus – żeby po odszukaniu owcy i drachmy – cieszyć się i cieszyć z innymi. Grzesznicy i celnicy cieszyli się, że – mimo pogardy przez świętych i bezgrzesznych faryzeuszów – Jezus z nimi rozmawia, siada przy jednym stole jedząc z nimi. Myślę, że i wino tam było, ale nie pijaństwo. 

Czy cieszymy się z pomyślnego losu? Jak wyrażamy swoją radość? Czy ciesząc się nie zapominamy powiedzieć „dziękuję” Bogu, który maczał palce w uratowaniu nas z wypadku, odnalezieniu przez nas osoby z którą dzielić będziemy życie, z jej zgody by z nami była i nasze przywary znosiła, ze spłaty długu i kredytu dzięki hojności przyjaciół, w poprawie zdrowia? 

W niebie Bóg z aniołami świętuje każde najmniejsze nawrócenie na ziemi. Dla Niego nie ma większych i mniejszych nawróceń. Każdy z nas, w oczach Boga,  jest celnikiem i grzesznikiem, od którego On nie stroni. Zbliża się do nas i odnajduje choćbyśmy grzechem byli zeżarci i cuchnęli jak trędowaci. 

Te przypowieści są o miłosierdziu Boga, którego to miłosierdzia wciąż powinniśmy się uczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *