Przypowieść o siewcy obfituje w możliwości podjęcia różnych wątków. W dzisiejszym rozważaniu chciałbym jednak skupić się na dobroci i wierze Boga w przemianę ludzkiego serca. Na pozór bowiem ewangeliczny Siewca wydaje się być nierozsądny. Bo cóż innego można pomyśleć o człowieku, który marnuje ziarno rzucając je na ziemię skalistą, czy na drogę lub między ciernie. Przecież człowiek zawodowo zajmujący się uprawą roli wie kiedy, gdzie i jak siać ziarno, aby wydało ono pożądany plon.

Wiemy jednak, że Chrystusowi, który głosił Słowo Ojca nie chodzi o czysto rolniczy aspekt zasiewu. Owo ziarno Słowa Bożego trafia na rozmaitych odbiorców. Zbawiciel opisuje różne rodzaje ludzkiej psychiki i duchowości. Ludzie słysząc Słowo Boga dokonują w swoim umyśle i sercu wolnego wyboru. Jedni okazują się być tymi, którzy podobni są do „ludzi w drodze”. Nie mają czasu na przejmowanie się Bożym przekazem prawdy, a ziarno Słowa Bożego „zadeptują” swoją życiową aktywnością, chęcią osiągnięcia kariery, sławy czy pieniędzy itp. Nie odczuwają oni potrzeby przeżywania swojego życia w relacji z Bogiem. Drugą kategorią są tzw. „twardziele”. Dostrzegają wartość Słowa Bożego, a nawet przyjmują je. Jednak szybko się zniechęcają, ponieważ nie pozwolili sobie na zakorzenienie się wiary w ich sercach i dlatego bardzo szybko się zniechęcają. To zazwyczaj ludzie leniwi, którzy nie chcą podjąć wysiłku pracy nad sobą i własną duchowością. Chętnie przyznają się do wiary, ale nie chcą podjąć się wysiłku prawdziwego życia płynącego z wiary. Trzecią kategorią są ludzie, którzy zdają się żyć wiarą, jednak wszystkie troski i sprawy życia doczesnego przysłaniają im prawdziwy obraz Bożego Oblicza i ostatecznie pozostają „skarłowaceni” w rozumieniu Bożej optyki świata. Zazwyczaj są to osoby, które pozostają w sferze „własnych wyobrażeń” o życiu z wiary i wspólnocie Kościoła, a nie prawdziwym wymiarze tych rzeczywistości. Ostatnią kategorią wymienioną przez Jezusa w rozważanej przypowieści są ci, którzy zupełnie zaufali Bożemu Słowu. Uznali je za główny punkt odniesienia w swoim życiu i uczynili z niego źródło własnej hierarchii wartości. Właśnie przez to wydają oni plon dobrego życia ukierunkowanego na miłość Boga i bliźniego.
Powróćmy jednak do sprawy roztropności Siewcy, który „zbyt obfitą ręką” rozrzuca ziarno. Otóż Bóg sieje wszędzie! Chodzi o to, że nikogo nie pomija w łasce obdarzania Słowem zbawienia. Każdy bowiem, kto słyszy Jego Słowo ma możliwość przyjęcia go, bądź też nie. Ponadto Bóg jest cierpliwy – podobnie jak siewca – nie spodziewa się natychmiastowego owocu swojej pracy. Wszystko dokonuje się w czasie. Słowo musi dojrzewać, aby ostatecznie wydać spodziewany plon. Dlatego Bóg jako doświadczony Siewca pokrzepia swoim Słowem i cierpliwie czeka, aż wzrośnie ono w ludzkim sercu.
Dodaj komentarz