„Był umarły, a ożył” – rozważanie na drugą Niedzielę Wielkiego Postu 01.03.2026 (o. Paweł Barylak)

wpis w: Rozważania | 0

Byłem blisko śmierci – miałem 17 lat, zielony maj tętnił życiem, wypadek, dachowanie, kilka chwil jakby już po drugiej stronie życia. Mogłem zginąć ja, mój brat, nasz kuzyn.

Byłem blisko śmierci – rok temu, także wiosenny maj, wstrząs krwotoczny, sepsa, śpiączka, kilka dni jakby już po drugiej stronie życia. Według lekarzy mogłem umrzeć, a moja śmierć uderzyłaby smutkiem i rozpaczą w Najbliższych oraz w przyjaciół. 

Byłem umarły, a żyję.

„Był umarły, a ożył.” Cała rodzina, opisana przez Jezusa, umierała. Umierał młodszy, marnotrawny syn, gdy poszedł daleko od domu, gdy zmarnotrawił podarowaną część majątku, gdy pasł świnie, gdy skręcało go z głodu. Umierał ojciec – gdy młodszy syn nie wracał, umierała w nim nadzieja, że jeszcze zobaczy go żywego. Umierał starszy brat, gdy zazdrość rozrywała jego serce na widok przywilejów podarowanych młodszemu bratu. Ojciec mówi mu: „Dziel ze mną radość, ciesz się jak ja, nie dąsaj się, brat twój był umarły, a przecież ożył.”

„Był umarły, a ożył.” Śmierć, jeśli była bardzo blisko, czegoś uczy – umierającego i żywych, jego bliskich, gdy w zatrwożeniu czekali jak dramat umierania się zakończy. 

A czego Ciebie uczy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *