GŁOS – Rozważanie na VII Niedzielę po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego 07.07.2024 (o. Paweł Barylak)

wpis w: Rozważania | 0

1. Nad jeziorem Genezaret (Łk 5, 1-11) tłum cisnął się, aby słuchać Jezusa. On głosił im słowa Boże. Ten tłum nie był przypadkowy. Większość ludzi przychodziła świadomie w to i inne miejsca, gdzie Jezus nauczał. Chcieli Go słuchać. Zupełnie na drugim planie wydarzenia znajdują się dwie łodzie stojące przy brzegu i rybacy, którzy płuczą swe sieci. Oni, wydaje się, są w tym miejscu przypadkiem. A jednak Jezus wchodzi do jednej łodzi, należącej do Szymona, prosi Go o odpłynięcie od brzegu i z łodzi zaczyna nauczać. Tak Jezus „zagarnia” Szymona – z drugiego na pierwszy plan wydarzenia. „Wciąga” Go, by słyszał GŁOS i NAUCZANIE Mistrza z Nazaretu. “Piotrze! Ryby, połów, praca, zarobki, porządki, rodzina są ważne” – zdaje się mówić Jezus –  “ale nadto ceń MÓJ GŁOS.” Ewangelista Łukasz pisze, że gdy Jezus skończył mówić dopiero wtedy nakazuje Szymonowi wypłynąć na głębię i zarzucić sieci na połów. Nie wiemy, ile czasu trwało nauczanie Jezusa z łodzi. Kilka minut? Kilkanaście? Kilkadziesiąt? Kilka godzin? Szymon Piotr i jego współpracownicy zostali wezwani do słuchania głosu Mistrza z Nazaretu „z powodu” łodzi (tak się wydaje). Tłum cisnął się do Jezusa, więc ten -bez pytania o pozwolenie- wszedł do łodzi. Jezus posłużył się łodzią i drugoplanową obecnością kilku rybaków, aby na nich, wtedy gdy najmniej się tego spodziewali, zarzucić sieć – „odtąd ludzi będziesz łowił”. Działanie Jezusa tamtego dnia to nie tylko cud obfitego połowu – „zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczęły się rwać” – ale cud pochwycenia „dla Siebie” kilku prostych ludzi. To, zdaje się, jest cudowniejsze! 

2. Wielu ludzi pragnie znaczyć „coś” w Kościele lub – w przypadku ludzi młodych – odkryć pewność życiowego powołania, by je odkrywszy pełni poświęcenia służyć Panu Jezusowi. Przy takim pragnieniu jednocześnie wolą pozostać na drugim planie. Symbolem takiej „drugoplanowości” jest pozostawania wielu ludzi, gdy trwa liturgia, w przedsionkach kościołów i przed drzwiami, na schodach i „przy kiosku” lub chętniejsze zajmowanie tylnych miejsc w świątyniach. Jakby zbliżenie się do ołtarza było czymś grzesznym – wyrazem pychy i wyniosłości. Zdarzać się może, że takie dalekie miejsca utrudniają nie tylko kontakt wzrokowy z ołtarzem czy kapłanem, ale też utrudniają słyszeć GŁOS. Nie bójmy się podchodzić bliżej, by słowa Pana Jezusa łatwiej dochodziły do naszych uszu. Naśladujmy tłumy znad jeziora Genezaret i zacznijmy się cisnąć, aby Go słuchać!

3. Święty Jan Bosko mówił: „Wydaje mi się poważnym błędem mówienie, że powołanie trudno jest poznać. Pan stawia nas w okolicznościach takich, że nie mamy innego wyboru jak tylko iść naprzód, jeśli tylko się na to zgodzimy.” Szymon spracowany po nocy i znużony marnym wynikiem połowu mógł nie słyszeć GŁOSU Jezusa. Prawdopodobnie był przejęty swoją porażką (“niceśmy nie ułowili”) i tylko o niej rozmyślał. Ale sieci pełne ryb i połów w miejscu najmniej oczekiwanym – to było jak GŁOS. Jezus przemówił do niego w wydarzeniu. Przemówił skutecznie. Trzeba naśladować Szymona i widzieć wydarzenia, przez które Jezus mówi. Czasem nawet bardzo głośno. Co mówi Ci GŁOS Jezusa w rozpoznanej niedawno chorobie? Stłuczce samochodowej? Kłótni? Cichutkiej uwadze “wyszeptanej”  przez znajomych – między wierszami przy kawie lub smsie? Jezus mówi SŁOWEM, ale też WYDARZENIAMI. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *