Otworzył Mu niebiosa – Rozważanie na Niedzielę Uroczystości Theofanii 12.01.2025 r. do Mt 3, 13-17 (o. Paweł Barylak)

wpis w: Rozważania | 0

1. Prawie 20 lat temu, w gorącym lipcu 2006 roku, blisko Grodziska Mazowieckiego, na zaproszenie Sióstr Matki Teresy z Kalkuty, głosiłem 5.dniowe rekolekcje dla 30 bezdomnych mężczyzn w wieku 27 – 73 lat. Zabrani w poniedziałek z Warszawy i okolic, z dworców kolejowych, spod sklepów, z ławek w parkach, przywiezieni do ośrodka wynajętego przez Zakonnice – wpierw skosztowali trochę nieba przez gorący prysznic. Potem spotkanie z fryzjerem i barberem, na koniec ubrani w nową, pachnącą świeżością odzież mogli też dobrze zjeść. Gdy we wtorek w południe głosiłem im pierwszą katechezę do Ewangelii o Zacheuszu byli solidnie wyspani – być może spali na łóżkach pierwszy raz od kilku lat. Byli fizycznie gotowi, aby otworzyło się im niebo i aby skosztowali nieba słuchając Ewangelii i przykładając Ją do własnego życia. 

2. Niebo sami sobie otwierali kiedy pytani o bezdomność brali odpowiedzialność za nią i że nie szukali winowajców w żonach,  rodzinie, politykach, pracodawcy, społeczeństwie, pijących kolegach. Taka dojrzała odpowiedzialność doprowadzała ich (prawie wszystkich, bo aż 29) do czwartkowego i piątkowego sakramentu pojednania. Łzy żalu to też niebo. Najpiękniej, gdy płyną przy rozgrzeszeniu po policzkach twardziela.

3. Przy chrzcie Jezusa nad Jordanem otworzyło się niebo, odezwał się głos z nieba o umiłowanym Synu, zstępowała gołębica. Obecni w tych przejawach Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to theofania, czyli Boże Objawienie. Aby wszyscy Je słyszeli, widzieli, skosztowali Nieba. 

Jak Tobie ostatnio Bóg otworzył niebiosa? Dobrym jedzeniem, gdy byłeś głodny? Gorącą kąpielą, gdy byłeś  spracowany i cuchnący potem? Snem z wyłączonym budzikiem, gdy padałeś ze zmęczenia? Przyznaniem się do winy, gdy zwykle wszyscy wokół są winowajcami? Rozgrzeszeniem, gdy latami grzechami zamykałeś sobie niebo i gardziłeś zbawieniem? Niebo, jak czytasz, ma różny smak, odcień, różnymi też drabinami do niego się wspinasz. Najważniejszy jest początek – to podnieść głowę i serce, zatęsknić i zamarzyć za otwartym niebem, wejść na pierwszy szczebel niebiańskiej drabiny. Tak jak to zrobili między poniedziałkiem i sobotą 19 lat temu bezdomni zabrani z Warszawy na rekolekcje pod Grodziskiem. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *