Ciekawość przypisana jest ludziom w sposób naturalny. Polega na pragnieniu poznania, badania, rozwoju własnej osoby, odkrywania nowych rzeczywistości… Ciekawość jest wreszcie próbą wyjaśnienia zjawisk, które przekraczają w danym momencie możliwości poznawcze ludzkiego umysłu. Chęć dociekania przyczyn tych zjawisk popycha człowieka ku procesowi poznawczemu, w który angażuje on całą swoją sferę emocjonalno-wolitywną, intelektualną i fizyczną. Często mawia się, że ciekawość jest motorem postępu ludzkości… i jest to prawda.

We fragmencie ewangelii według św. Łukasza przewidzianym w naszym kalendarzu liturgicznym do odczytania podczas dzisiejszej Boskiej Liturgii czytamy, że pasterze po objawieniu im przez aniołów radosnej nowiny o narodzinach Mesjasza powodowani ciekawością i chęcią przekonania się o prawdziwości anielskiego objawienia pośpiesznie udali się do Betlejem. Zastali tam wszystko tak, jak im to zostało powiedziane. A oni rozeznali w swoim umyśle i duszy, że są uczestnikami tego wielkiego misterium ingerencji Boga w ludzką rzeczywistość. Uwierzyli, że prawdziwie widzą narodzonego Mesjasza. Radość i światło wiary spowodowały, że opowiadali o wszystkim, co usłyszeli od niebiańskich posłańców.
Bóg zazwyczaj powołuje do rzeczy wielkich ludzi prostego, to znaczy ufnego serca. To właśnie oni doskonale rozeznają Bożą ekonomię, kierując się zdroworozsądkowym poznaniem. Doświadczyli objawienia, zaufali mu i sprawdzili je. W związku z tym uznali, że wszystko okazało się być prawdą… W obecnych czasach, gdy wielu ludzi pokłada ufność tylko i wyłącznie w intelektualnym poznaniu rzeczywistości, a przy tej okazji hołduje materializmowi, trudno jest przebić się Bogu przez mur obojętności na znaki, którymi pragnie On objawić swoją wolę. Na domiar złego wielu tzw. „intelektualistów materializmu” próbuje stworzyć irracjonalną „logikę rzeczywistości” – na przykład tworząc mnogość płci, odczuwania bycia zwierzęciem czy rośliną… Naturalnie takie absurdalne tendencje prędzej czy później będą zweryfikowane zgodnością rzeczywistości z poznaniem, czyli innymi słowy prawdą. Póki co mamy jako ludzie wierzący w Boże Objawienie być świadkami naszej „życiowej przygody” z żywym Bogiem. Trzeba nam być w skomplikowanej rzeczywistości świata, w którym żyjemy być ludźmi prostego serca. Nasze zawierzenie Bogu powinno nas prowokować – podobnie jak pasterzy przy Bożej Dziecinie – do opowiadania wszystkim o naszym życiu przeżywanym z Bogiem. Skromni pasterze nie bacząc na swoją biedę, brak wykształcenia i zapewne własne przywary, nie bali się składać wobec innych świadectwa swojej wiary. Niech nam, współczesnym chrześcijanom również nie zabraknie takiej odwagi.
Dodaj komentarz