Wiejadło – Rozważanie na II Niedzielę Adwentu 24.11. 2024 (o. Paweł Barylak) [Mt 3, 1-12]

wpis w: Rozważania | 0

  1. „Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot” (Mt 3, 12). Nie znając Jezusa Jan Chrzciciel precyzyjnie określa, czym On – Mesjasz – charakteryzować się będzie:  będzie mocniejszy od Jana Chrzciciela, będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem, będzie miał „wiejadło w ręku dla oczyszczenia omłotu”. Ręka sama w sobie jest sprawnym narzędziem, lecz w wielu sytuacjach „narzędziem” zbyt słabym. Czym jest ręka ucznia i studenta nieuzbrojona w długopis czy laptopa; czym ręka chirurga nieuzbrojona w skalpel; czym ręka budowlańca bez kielni; mechanika samochodowego bez klucza; pracujących w kuchni bez noża lub dobrej łyżki? Pracujący przy żniwach musiał mieć rękę uzbrojoną w wiejadło, by przeczyścić ledwo skoszoną pszenicę. Tylko dobre ziarno, ziarno pszenicy, warte jest zmagazynowania w spichlerzach, plewy nadają się jedynie na spalenie. Temu oddzieleniu wiejadło pomagało. Zaczerpnięte z codzienności rolniczej, a użyte przez Jana Chrzciciela wyrażenie, odnosimy oczywiście do Jezusa Chrystusa. On jest tym Rolnikiem, Żniwiarzem, a w jego ręce jest wiejadło – Słowo Boże. Słowo Boże ma moc oczyszczać „omłot”, czyli oddzielać „pszenicę” od „plew”. Każdy czyn człowieka, każda myśl, każde spojrzenie, nawet modlitwa (!) mogą być „zaplewione” pychą, zarozumialstwem, zazdrością, egoizmem, zakłamaniem. Mobilizujmy się w Adwencie do słuchania Słowa. Tak zgodzimy się na działanie wiejadła.
  2. W życiu chrześcijańskim „czyszczenie omłotu” szczególnie dokonywać się ma w praktyce rachunku sumienia – codziennego i tego tuż przed spowiedzią.  W sercu, jak w spichlerzu, gromadzimy ziarno pszenicy i niepożądane plewy. Chcąc się pozbyć tych ostatnich trzeba poddać się „uderzeniom” wiejadła. Nie ma innego sposobu na oczyszczenie serca, jak zgoda na to, by ono zostało osądzone Słowem Bożym. Plew pychy nie zauważysz bez pomocy słowa o pokorze; plew egoizmu nie pozbędziesz się bez pomocy słowa o bezinteresownej miłości (która, gwoli ścisłości, może być tylko bezinteresowna). Plew zazdrości, która targa tobą, a która poddaje w wątpliwość każdy dobry gest bliźniego pod twoim adresem, nie da się z duszy wyrzucić  bez przekonania, że bliźni chce dla Ciebie dobra i że Cię nie oszukuje.
  3. Jeśli pragniesz dobrze „odprawiać” rachunek sumienia otwieraj Pismo święte. Szczególnie Ewangelię. Niech Jej Słowa przenikają do zachwaszczonego serca. Niech robią „przedświąteczne porządki”. Często bywa w naszym rachowaniu z grzechów, że zajmujemy się „końcowym efektem”, nie starając się wniknąć w korzenie naszych grzechów. Katolicki poeta, śp. ks. Jan Twardowski, w „Niecodzienniku” pisał: „Pewien ksiądz pouczał, jak robić rachunek sumienia – Nie mów, że trzepałeś kożuch, jeżeli w tym kożuchu był wujek. Nie mów, że przejechałeś butelkę, jeżeli ta butelka była w kieszeni przechodnia. Nie mów, że tylko ukradłeś sznurek, jeżeli do tego sznurka był przywiązany koń”. Jan Chrzciciel nie na darmo woła „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona” (Mt 3, 10). Obyśmy mieli odwagę zobaczyć korzenie naszych grzechów i zgodzić się, by Jezus je przerąbał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *