1. Rozpoczynam rekolekcje. Nie, nie wyjeżdżam do ośrodka rekolekcyjnego. Nie będę też chodził do pobliskiego kościoła, aby słuchać zaproszonego, a dobrze znanego z internetu, kapłana. Rozpoczynam rekolekcje – na miejscu, u siebie, w domu. Taki rodzaj rekolekcji przeżyję po raz pierwszy w życiu, nie mam doświadczenia i nie jestem pewien, że przeżyte tak rekolekcje będą dobre. Przez 6 dni będę słuchał i czytał. Oprócz Ewangelii książki – już wybrane czekają, nauki o Ewangelii z youtube też. Będę czytał i słuchał. Czytając zaś i słuchając będę się nawracał, jeśli tylko łaska Boża do tego mnie nakłoni i da siły, by przeczytane i wysłuchane Słowo Boże

praktycznie wprowadzić w życie. Czy dobry pomysł? Okaże się. Nie będę tego wiedział bez spróbowania.
2. Rekolekcje rozpoczynam w ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Towarzyszy mi długi fragment (wiersze 15-35) z 24. rozdziału Ewangelii wg świętego Mateusza. Pan Jezus zapowiada w nim znaki końca świata. Mówi o ohydzie spustoszenia, o fałszywych mesjaszach, o nadejściu Syna Bożego na obłokach niebieskich, o ucisku i spadaniu gwiazd, o rozkwitaniu drzewa figowego. Mówi też, i to zdanie porywa mnie w duszy od kilku dni, „kto czyta, niech rozumie” (Mt 24, 15). W czasie rekolekcji, oprócz jakości mego słuchania „Uważajcie na to, czego słuchacie” (Mk 4, 24) i „Uważajcie więc, jak słuchacie” (Łk 8, 18), mam zadbać o jakość lektury – rekolekcje są po to, by czytać ze zrozumieniem. A z tym w codzienności mam i ja, pewnie Ty też – kłopot. Czytam dużo, ale czy jest to lektura rozumna? Czy przeczytane strony książki, gazety, artykuły w sieci Internetu, porządkują moje myśli w duszy? Czy w ogóle czytam? „Kto czyta, niech rozumie” jest najprostszym i zarazem najkonkretniejszym wskazaniem rekolekcyjnym. Tu zaczyna się nawrócenie.
3. Rozpoczynam rekolekcje. 6 dni, by każdego dnia uczyć się włączać telefon w tryb samolotowy. 6 dni bez wiadomości z radia i telewizji (nie, nie mam w domu telewizora, ale w internecie TV się znajdzie). 6 dni, by słuchać i czytać – jedno i drugie – ze zrozumieniem. By wracać do stron Ewangelli i książki , których się teraz, albo od wielu lat, nie rozumie. By dać szansę Duchowi Świętemu, aby asystował mi w czytaniu i słuchaniu. Jestem pełen nadziei na rozpoczynające się w niedzielę rekolekcje. Obym, dzięki nim, stawał się mądrzejszym i świętszym kapłanem. A kto czyta to rozważanie, niech rozumie, czego jest dla niego znakiem. Przeczytać ze zrozumieniem kilka stron Ewangelii – może być jak koniec świata.
Dodaj komentarz