
Gdy Jezus rozpoczął głosić Dobrą Nowinę o Królestwie, jednymi z najbardziej zagrożonych Jego obecnością poczuli się uczeni w Piśmie. Zdali sobie sprawę z wagi własnego problemu… czuli się zagrożeni nie tylko z powodu faktu, iż do ludu przemawiał inny niż oni sami Nauczyciel. Ich dramat potęgował się, gdyż nie mogli wykazać wewnętrznej, ani tez zewnętrznej sprzeczności w Jego nauczaniu. Gdy zaś chcieli pochwycić Go na „bluźnierstwie”, wówczas natychmiast zamykał im usta spektakularnym cudem i „biedni” uczeni w Piśmie i faryzeusze znowu byli w przysłowiowej „kropce”. Nie byliby jednak sobą, gdyby nie podejmowali kolejnych prób „skompromitowania” „Syna cieśli”… Tak było i w przypadku przytaczanej przez ewangelistę Mateusza scenie. Kierowani zazdrością i chęcią „pozbycia się” niewygodnego „Konkurenta” zadają Jezusowi pytanie: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi czy też nie?”. Oczywiście pytanie to miało również kontekst polityczny. Szczególnie, jeśli zważymy na fakt, że płacenie podatku Cezarowi było jednym z wyrazów zniewolenia Żydów przez Cesarstwo Rzymskie. Z całą pewnością posłańcy faryzeuszów liczyli na jakiś szerszy komentarz. Spodziewali się, że będzie on okazją do ukazania Jezusa, jako kolaboranta Rzymian, a z drugiej strony ewentualnego buntownika przeciwko władzy cesarskiej. Odeszli zawstydzeni, gdyż Jezus odpowiedział w myśl zasady „złotego środka”. Jako chrześcijanie naśladujący we wszystkim naszego Mistrza i Nauczyciela, mamy obowiązek do mężnego głoszenia nauki Jezusa Chrystusa. To naturalnie zobowiązuje nas nie tylko do używania swojego intelektu i wychwytywania „pułapek tego świata”, lecz również do życia w wolności od przywiązania do rzeczy, które mogłyby ograniczać nasze horyzonty duchowe. Nie przejmujmy się zazdrośnikami i nieżyczliwymi ludźmi, którzy mają „monopol” na wiedzę , świętość, pobożność etc. Oddajmy każdemu to, co mu się należy. A swoją postawą godnej skromności okraszonej pokojem serca zawstydzajmy egotów, narcyzów i uzurpatorów mających się za autorytety w sprawach duchowych występujących w imieniu samego Boga. Wsłuchujmy się w głos Jezusa na modlitwie, poprzez lekturę Ewangelii, kształtujmy nasze życie na wzór ideałów nakreślonych przez Mistrza z Nazaretu, a odejdą zawstydzeni rzekomi nauczyciele wiary i moralności.
Dodaj komentarz