Ukazać światu, że istnieje to, co boskie… – Rozważanie na XVIII Niedzielę po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego [Mt 22,15-21] (o. Jacek Brakowski)

wpis w: Rozważania | 0

Kiedy oddamy jako pokolenie Bogu to, co boskie?  Wśród  wielu spraw, które wydają się być dla współczesnych ludzi najważniejsze trudno odnaleźć Boga. We współczesnych medialnych przekazach tandetna rozrywka, kreowanie wizji człowieka opływającego w dostatki, czy też budującego swoją popularność w oparciu o wymyślne dziwactwa i „inność” stały się normą. Różnego rodzaju „influencerzy” kształtują sposób myślenia o świecie młodego pokolenia, które często nagle staje w obliczu zderzenia się z prawdziwym życiem i z szeroko otwartymi oczyma i ustami dziwi się, że ich „internetowe autorytety” najzwyczajniej w świecie ich oszukują. Młodzi  nie mają też często oparcia w rodzicach, którzy nie proponują im do życiowych wyborów wartości wyższych takich jak altruizm, szacunek do drugiego człowieka, poświęcenie się dla rodziny, lokalnej społeczności  czy ojczyzny – nie wspominając już o wierze w Boga, którego często sami traktują jak „mit”. Oczywiście wszystko to nie jest  czarno – białe, jednak bez żadnej przesady można stwierdzić, że zainteresowanie sprawami duchowymi w naszym społeczeństwie staje się „komfortem” dla nielicznych. Inna sprawa, że dzieje się tak, ponieważ „mistrz iluzji” – diabeł – roztoczył przed ludzkością miraż ułudy szczęśliwego bytowania na tym świecie bez udziału Boga w ludzkiej codzienności. Wszystko stało się „cesarskie”!  – wieści diabeł. Nawet tzw. konkursy Eurowizji zawierają w sobie laurkę dla pana ciemności w postaci inscenizacji rytuałów satanistycznych. Na otwarciu zmagań olimpijskich zaś szydzi się otwarcie z Jezusa, a następnie kłamliwie wpiera całemu światu, że niewłaściwie odczytano intencje autora… Po prostu diabeł krzyczy dziś słowami Nietzschego: „Bóg umarł! Bóg nie żyje! Myśmy go zabili! Jakże się pocieszymy, mordercy nad mordercami? Najświętsze i najmożniejsze, co świat dotąd posiadał, krwią spłynęło pod naszymi nożami – kto zetrze z nas tę krew? Jakaż woda obmyć by nas mogła? Jakież uroczystości pokutne, jakież igrzyska święte będziem musieli wynaleźć? Nie jestże wielkość tego czynu za wielka dla nas? Czyż nie musimy sami stać się bogami, by tylko zdawać się jego godnymi?

(Nietzsche, Wiedza radosna, sekcja 125, w tłm. Leopolda Staffa

cyt. za wikipedią)

Zgodzić się trzeba z Nitschem, że człowiek sam stawia się w miejscu Boga. Jak się okazuje diabeł nie wymyślił nic nowego, a pokusa „by być jak Bóg” jest stara, jak „przygoda Boga i człowieka” oraz wkroczenie w nią złego i wywodzi się z raju – por. Rdz. 3,5.

Jakie zatem zadanie mamy jako chrześcijanie w XXI wieku wobec ludzkości? Ano takie, aby ukazywać piękno budowania osobowej relacji z Bogiem, który nas kocha. Nie chodzi tu o Boga, który nas jedynie rozpieszcza, ale stawia przed nami różne wyzwania, trudy życia, niedogodności i chce, abyśmy w zaufaniu do niego i razem z nim je pokonywali. Chodzi o ukazanie przez nas ludziom wśród których żyjemy, że Bóg przekracza nasze wyobrażenia o Nim samym jako odległym od człowieka „bycie”, który nie ma nic wspólnego z naszym życiem. Chodzi dziś o to, by ludzkość w swojej najszerszej masie mogła w ogóle dostrzec, że istnieje też przestrzeń sakrum, czyli tego, co w sposób nadprzyrodzony przekracza naszą rzeczywistość. Jesteśmy już niestety na tym etapie historii ludzkości, na którm wołać musimy za grafficiarzem z łódzkiego podwórka, który nawiązując do cytowanego wcześniej Nietzschego napisał: „Nietzsche umarł! Jezus żyje!!!”. Nikt za nas nie będzie obwieszczał na „ulicach i dachach domostw” Jezus żyje!!! Ukazujmy światu piękno miłości Boga!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *