Swoisty dualizm: równoległy świat, który nigdy nie osiąga wspólnego punkt stycznego, synchroniczna rzeczywistość… jednak bez wybrzmiewającej harmonii…to przecież schizofrenia duchowa! Jakże bardzo pasuje ona do wielu ludzkich deklaracji i postaw w świecie nam współczesnym… Już nic nie jest „tak – tak, nie – nie”… Nieustannie słyszymy w radio i TV wypowiedzi osób publicznych, a najczęściej polityków, którzy szybciej kłamią niźli myślą. Stają się groteskowi, ponieważ każdemu mówią to, co chce usłyszeć. Czyli kłamią i mataczą – są nieuczciwi. Najgorsze jednak jest to, jak poukładane mają sumienia ludzie, którzy wybierają ich na reprezentantów Narodu. Również celebryci, aktorzy i „autorytety” różnej proweniencji ukazują ludziom rozmaite ścieżki do osiągnięcia szczęścia…, ale UWAGA!!! – Pan Bóg jest w tym wszystkim co najwyżej jakąś „archaiczną legendą”, do której już nawet nie wypada się odwoływać… Nawet przysłowiowy „chłopski zdrowy rozsądek” – w myśl „poprawności myślowej” współczesnego świata – powinien zostać pominięty… Nie wolno już mówić na przykład o rasach ludzkich, bo przecież bycie „białym”, „czarnym”, „żółtym” jest wyrazem „nietolerancji” etc., etc., etc…A zatem cała spuścizna nauki wcześniejszych wieków Bernier, Linneusz, Blumenbach, Cuvier i inni antropolodzy…do kąta…

We fragmencie dzisiejszej ewangelii (Mt 6,24-34) mówi Jezus „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”. Ów bożek bogactwa Mammon (zapewne zapożyczony przez Żydów z kultury asyryjskiej) przybiera we współczesności bardzo subtelne formy… ludzi pociąga blichtr „bycia” pięknym, bogatym, decyzyjnym, sławnym, rozrywkowym, tolerancyjnym… Za tym wszystkim kryje się wszakże życie bez żadnych zasad i norm moralnych, a nawet zwykłej ludzkiej kultury. Człowiek stał się bóstwem dla samego siebie!!! Współczesny kult pseudo-wolności doprowadził do tego, że ktoś nie wie nawet kim i czym jest…to jest dopiero umysłowe i duchowe upośledzenie… tu już trzeba modlitwy o cud i egzorcyzmów…
Kim zatem powinniśmy być z Bożej perspektywy jako chrześcijanie XXI wieku? Wędrowcami po tym świecie, ale „zaopiekowanymi” przez Boga, naszego Najlepszego Ojca!
Jezus mówił dalej w swojej przypowieści: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.”
Otóż to… chrześcijanin to człowiek ufający Bogu. Rzetelnie pracując i dbając o sprawy doczesne przykłada do nich właściwą miarę. Mawiamy „wszystko w ręku Boga” – i tak właśnie jest. Jak dotąd historia pokazała, że wszystko to, co budowane bez Boga i przeciw Niemu po prostu upada.
Warto zachować w sercu „ufność lilii”, którą Bóg tak przyodziewa, że nawet królowie w swym przepychu nie są ubrani tak, jak ona. Jako chrześcijanie wiemy kim jesteśmy! Jesteśmy dziećmi Boga! On się o nas nieustannie troszczy! Nie musimy „na siłę” udowadniać, że jesteśmy wielcy…, bo naprawdę jesteśmy wielcy jako dzieci Najcudowniejszego Ojca! On pozwala się nam cieszyć wszystkim! Jednak jako Stwórca, który wyłonił świat z chaosu, pragnie aby i nasze serca były uporządkowane. Taki świat w sobie budujmy – oddany w miłości samemu Bogu.
Dodaj komentarz