W dzisiejszą niedzielę przedpościa do odczytania podczas Boskiej Liturgii mamy biblijną przypowieść o siewcy. Jest ona dobrze znana. Można ją łatwo „oswoić”. A jednak w tradycji prawosławnej to jeden z najbardziej wstrząsających obrazów życia duchowego. Oto Chrystus nie mówi tu o różnych ludziach. On mówi tu o różnych stanach naszego własnego serca.

Najpierw jedno: siewca sieje wszędzie. Nie zachowuje się w sposób wyrachowany… Nie wybiera „lepszej ziemi”.
To obraz hojności Boga.
Św. Jan Chryzostom podkreślał, że Chrystus ukazuje tu „niewysłowioną dobroć Boga”, który daje swoje słowo nawet tam, gdzie może zostać odrzucone. Bóg nie jest skąpy w łasce. Z kolei bp Kallistos Ware pisał, że Boża miłość jest zawsze pierwsza — zawsze inicjująca. To nie my zaczynamy życie duchowe. To On pierwszy rzuca ziarno w nasze serce.
Ziarno pada na drogę, zostaje zdeptane i wydziobane.
Św. Cyryl Aleksandryjski tłumaczył, że „droga” to serce utwardzone przez brak skupienia i powierzchowność. Słowo nawet nie wnika — przelatuje obok.
W duchowości prawosławnej to problem rozproszenia (prosoche — brak uwagi). Ojcowie pustyni mówili: jeśli nie strzeżesz uwagi serca, diabeł kradnie słowo, zanim zapuści korzeń.
Ziarno pada na skałę — entuzjazm bez korzenia
Ci ludzie „z radością przyjmują słowo”, ale nie mają korzenia.
Św. Maksym Wyznawca mówił, że korzeń to wytrwałość w ascezie i cierpliwości. Bez cierpliwości nie ma głębi.
To bardzo współczesne. Zachwyt rekolekcjami. Wzruszenie liturgią. A potem przychodzi próba — i wszystko się rozpada.
Teolog rosyjski Sergiusz Bułgakow pisał, że wiara dojrzewa dopiero wtedy, gdy przechodzi przez doświadczenie krzyża. Bez próby pozostaje emocją.
Ziarno w cierniach — życie zaduszone troską
Tu Jezus wymienia trzy rzeczy: troski, bogactwa, przyjemności.
Nie chodzi tylko o wielkie grzechy. Chodzi o przesyt świata.
Bp Kallistos Ware zauważał, że największym zagrożeniem dla życia duchowego w naszych czasach nie jest prześladowanie, lecz rozproszenie i nadmiar. Serce zajęte tysiącem spraw nie ma przestrzeni na Boga. Z kolei św. Grzegorz Palamas uczył, że człowiek potrzebuje wewnętrznej ciszy (hesychii), by słowo mogło przynieść owoc.
Ziarno na dobrej ziemi — serce cierpliwe
Dobra ziemia to ci, „którzy w sercu szlachetnym i dobrym zatrzymują słowo i wydają owoc w cierpliwości”.
Zwróć uwagę: owoc rodzi się w cierpliwości.
Prawosławie mówi o synergii — współpracy człowieka z łaską. Bóg daje ziarno, ale my mamy przygotować ziemię.
Św. Jan Chryzostom podkreślał, że ziemia nie zmienia się w jednej chwili. Trzeba ją oczyszczać. To proces. Ważne, abyśmy go podjęli!!!
Dodaj komentarz