Betlejem utopione we krwi niewinnych… – Rozważanie na Niedzielę w Oktawie Bożego Narodzenia 28.12.2025 do Mt 2, 16-18 (o. Jacek Brakowski)

wpis w: Rozważania | 0

Fragment Ewangelii według św. Mateusza (Mt 2,16–18) opisujący rzeź niewiniątek należy do najbardziej wstrząsających scen Nowego Testamentu. Odsłania on tajemnicę zderzenia Wcielenia z radykalnym sprzeciwem świata pogrążonego w lęku i przemocy. W teologii prawosławnej wydarzenie to nie jest jedynie historycznym dramatem, lecz objawieniem duchowej walki, która towarzyszy przyjściu Boga do świata.

Herod jawi się jako figura człowieka zniewolonego przez strach przed utratą władzy. Narodzenie Chrystusa demaskuje fałszywe panowanie tego świata. Jak nauczał św. Jan Chryzostom, Herod nie walczy z Dziecięciem z powodu realnego zagrożenia politycznego, lecz dlatego, że ciemność nie znosi światła. W jednej ze swych homilii podkreśla on, że król Jerozolimy „drży przed Niemowlęciem, ponieważ sumienie wie, że prawda jest silniejsza niż miecz” (sens myśli).

W perspektywie prawosławnej szczególne znaczenie ma fakt, że zabite dzieci Kościół nazywa pierwszymi męczennikami Chrystusa, choć nie potrafiły jeszcze wyznać wiary słowem. Ich świadectwo jest świadectwem krwi przelanej za Chrystusa, a nie świadomego aktu woli. To ukazuje, że zbawienie jest przede wszystkim dziełem łaski, a nie ludzkiej zasługi.

św. Efrem Syryjczyk, poeta i teolog Wschodu, w swoich hymnach kontempluje paradoks tej sceny:

Dzieci, które nie znały mowy, ogłosiły Chrystusa swoją krwią; nie znając Go rozumem, poznały Go przez śmierć
(parafraza myśli św. Efrema).

W tym świetle rzeź niewiniątek staje się zapowiedzią Krzyża. Chrystus nie przyszedł do świata neutralnego, lecz do świata, który od początku „leży w mocy Złego”. Już u progu Jego życia objawia się logika Paschy: życie Boga spotyka się z przemocą śmierci, ale właśnie przez to śmierć zostaje obnażona i pozbawiona ostatecznej władzy.

Proroctwo Jeremiasza o Rachel opłakującej swe dzieci nabiera w interpretacji prawosławnej wymiaru eschatologicznego. Płacz nie jest ostatnim słowem. Jak podkreślał św. Grzegorz z Nyssy, Bóg dopuszcza cierpienie niewinnych nie po to, by je usprawiedliwić, lecz by włączyć je w tajemnicę przyszłej chwały, która przekracza doczesne rozumienie sprawiedliwości.

Dla duchowości prawosławnej Mt 2,16–18 jest więc wezwaniem do czujności serca. Każdy Herod żyje najpierw w człowieku — tam, gdzie lęk przed utratą „władzy nad sobą” rodzi przemoc wobec Boga. Jednocześnie niewinne dzieci z Betlejem uczą, że nawet największe zło nie potrafi zatrzymać ekonomii zbawienia.

Kościół Wschodni wspomina Świętych Młodzianków nie tylko w żałobie, lecz w świetle Zmartwychwstania. Ich krew nie woła jedynie o sprawiedliwość, ale — jak krew Chrystusa — zapowiada zwycięstwo życia, w którym „Bóg otrze wszelką łzę z oczu” (por. Ap 21,4).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *