We fragmencie ewangelii dedykowanej dzisiejszą niedzielę ewangelista Jan opisuje poranek Zmartwychwstania – moment, w którym ludzkość po raz pierwszy doświadcza pełni zwycięstwa życia nad śmiercią. Dla chrześcijan Wschodu ten dzień jest zapowiedzią nie tylko końca cierpienia, ale także eschatonu – ostatecznego odnowienia całego stworzenia w Chrystusie. W Boskiej Liturgii, którą sprawujemy modlimy się „Twój grób o Chryste jest świetniejszy niż królewski mieszkania, ponieważ jest on komnatą oblubieńczą i źródłem naszego zmartwychwstania„. To niezwykle ważne słowa!

Święty Jan Teolog ukazuje w pustym grobie znak przyszłej przemiany świata. Gdy Maria Magdalena i apostołowie zobaczyli, że ciało Jezusa zniknęło, nie była to tylko tajemnica przeszłości, lecz zapowiedź nowego stworzenia, w którym „Bóg będzie wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15,28). I znowu warto odwołać się do Boskiej Liturgii, w której kapłan umieszczając kawałeczek chleba eucharystycznego w kielichu wypowiada słowa: ” Niech jedność w Ciele i Krwi Chrystusa będzie obietnicą naszej przemiany i zmartwychwstania wiernych zmarłych w oczekiwaniu końca czasów„.
I znowu:
Ojcowie Kościoła Wschodniego, tacy jak św. Grzegorz z Nyssy i św. Maksym Wyznawca, nauczali, że zmartwychwstanie Chrystusa jest początkiem kosmicznego przebóstwienia (theosis). Według nich koniec czasów nie będzie katastrofą, lecz pełnią życia, w której cała rzeczywistość zostanie przemieniona światłem Bożej miłości. Św. Izaak Syryjczyk pisał, że „piekło to miłość Boża, której człowiek nie potrafi przyjąć” – dlatego dla teologii prawosławnej sąd ostateczny nie jest zemstą, lecz objawieniem prawdy o stanie serca człowieka wobec Miłości.
Ewangelia św. Jana ukazuje więc, że koniec czasów rozpoczął się już w chwili, gdy Chrystus wyszedł z grobu. Każde spotkanie z Nim, jak spotkanie Marii Magdaleny, jest zapowiedzią nowego świata. W świetle zmartwychwstania Kościół oczekuje nie tyle zniszczenia świata, ile jego przemiany, gdy „śmierć zostanie pochłonięta przez zwycięstwo” (1 Kor 15,54).
Koniec czasów to nie kres istnienia, lecz jego pełnia. To moment, gdy to, co widzialne, zostanie przeniknięte niewidzialnym światłem Zmartwychwstałego.
Dodaj komentarz