Ryba bez wody dusi się. Nurek bez tlenu w butli – też się dusi. O ciężkiej pogodzie, niskim ciśnieniu, stanie przed burzą mówimy „jest duszno”. Nawet w pokoju, w którym dawno nie otwierano okna, powiemy „Nie ma tu czym oddychać”.
Dla duszonego – przez pogodę, atmosferę, kogoś – sytuacja jest niekomfortowa. Pojawia się senność, czerwienieją policzki, może nawet stracić przytomność. Gdy ktoś nas dusi może spowodować naszą śmierć. Wymieniłem te sytuacje, by zrozumieć przypowieść o nielitościwym dłużniku. Choć sam doznał miłosierdzia i dostał drugą szansę, nie chce jej udzielić innemu dłużnikowi. „Zaczął go dusić”, by wymusić natychmiastowy zwrot długu. „Zaczął go dusić”, by okazać władzę i wyższość nad drugim człowiekiem. „Zaczął go dusić”, by postawić na swoim. „Zaczął go dusić”, by nie być podobnym do Boga, dodajmy – do Miłosiernego Boga.

Bóg tyle razy dawał nam drugą szansę: na życie, gdy ratował nas z wypadku i beznadziejnej sytuacji zdrowotnej oraz czyste sumienie, gdy odpuszczał nam grzechy w sakramencie spowiedzi. A my zbyt często wydajemy się być tymi, którzy nie chcą dawać drugiej szansy. A w tym sklepie nie zrobię już nigdy zakupów (po raz drugi), bo za pierwszym razem niemiło nas obsłużono. Nie posłucham drugi raz kazania tego czy innego księdza, bo za pierwszym razem jego mowa była dla nas obraźliwa. Nie dam drugiej szansy uczniowi skreślając go z zespołu, bo raz spóźnił się na trening. Nie dam szansy mężowi na wspólną kawę, bo zapomniał kupić do poprzedniej słodkiego dodatku. Nie skorzystamy już nigdy z tej pizzerii czy restauracji, bo pizza była za słona a kotlet niedosmażony.
Nie chcesz, by Ciebie duszono? Podobnymi postawami nie duś innych.
Dodaj komentarz