Pycha z nieba spycha…, a „po owocach ich poznacie” – rozważanie na XII Niedzielę po Uroczystości Zesłania Ducha Świętego do Mt 7,15-21 30.08.2025 (o. Jacek Brakowski)

wpis w: Rozważania | 0

Zostałem dziś skarcony przez Boga pierwszym czytaniem. Szczerze sprawę ujmując stałem się wprost odbiorcą fragmentu listu św. Jakuba. Opisać można to jako „adekwatnie negatywny przykład” wskazówek udzielonych przez Apostoła. W zniecierpliwieniu i swoistej pysze potraktowałem Świadków Jehowy, którzy po raz kolejny wyruszyli na swoisty „marsz nauczania”. Nie potrafię tego inaczej określić. Od wczesnego dzieciństwa w moim rodzinnym mieście musiałem stawać naprzeciw Świadków Jehowy, którzy głosili swoje nauki o Bogu. Niestety w czasach PRL-u ich postawa, szczególnie wobec Kościoła rzymskokatolickiego była często napastliwa i krytykancka. Być może wpisywało się to także w aspekt protegowania wyznawców Jehowy przez władze komunistyczne. Z czasem okazało się jednak, że ich „nagabywanie” stało się dla mnie, jako jedenasto – dwunastolatka, drogą prowadzącą do pogłębionej lektury Pisma świętego. To cały paradoks… aby używać rzeczowych argumentów zbijających tezy Świadków Jehowy rozpocząłem z pomocą duchownych pogłębioną lekturę Biblii. Gdy miałem lat czternaście spotkało mnie spore szczęście. Do mojej parafii przydzielono do pracy ks. dra Józefa Wilka. Człowieka niezwykle inteligentnego, zdolnego, doskonale wykształconego. Był biblistą, a przy tym erudytą z ogromnym darem przekazu treści, o których mówił. Był też dobrym katechetą; stanowczym, wymagającym, a zarazem cierpliwym i dostrzegającym w młodych ludziach te dary, do których mógł się odnieść, aby każdemu na jego sposób przybliżyć Osobę Jezusa. Ks. Józef miał swoje ograniczenia, jak każdy z nas, ale nikły one w cieniu jego pozytywnych przymiotów i darów. O takich ludziach zwykłem później mawiać, że „dobry kapłan to taki, który stara się być jak najlepszym człowiekiem!”. Ks. Józef takim właśnie zapisał się w mojej pamięci. Noszę w moim sercu wiele dobrych i ciepłych wspomnień o tym człowieku. Zaświadczyć zaś mogę, że kapłaństwo nie jest niestety jednoznaczne ze szlachetnym człowieczeństwem… O tym dziś do południa boleśnie sam się przekonałem. Nie byłem cierpliwy, miłosierny i łagodny w swoim przekazie. Choć naturalnie przekonany jestem o tym, że interpretacja i przekłamywanie przekazu biblijnego w wykonaniu Świadków Jehowy jest niewłaściwa i nieuczciwa, to jednak nie zachowałem właściwej postawy miłosierdzia wobec tych ludzi. Nie wydałem dobrego owocu chrześcijańskiego życia i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Nie potrafiłem podjąć dialogu, tzn. przełamać swojego stereotypu z młodości, że z „wyznawcami Jehowy nie warto rozmawiać, ponieważ ideologia jaką głoszą uważając się za chrześcijan, a jednocześnie nie wierząc w Boga Trójjedynego jest niedorzeczna”.  Mogłem zrobić to samo nie okazując przy tym cienia własnej pychy wynikającej z mojego przygotowania teologicznego i wykształcenia. Teraz wypada prosić Jezusa o przebaczenie i modlić się o to, abym w przyszłości stawał się jednak „drzewem wydającym dobre owoce wiary”.

Drodzy bracia i siostry. Trzeba nam się wiele modlić i pracować nad sobą, abyśmy jako uczniowie Jezusa uczyli się od Niego łagodności i cierpliwej miłości. Dotyczy to szczególnie tych osób w naszym życiu, które mogą wystawiać te cnoty na próbę.

Trzeba nam też często czynić rachunek sumienia, czy właściwie wzrastamy, aby wydawać dobre owoce wiary. Temu służy miedzy innymi spowiedź święta. To sakrament, który pozwala nam stawać w prawdzie o sobie i skłania do budowania swojego człowieczeństwa w myśl zasad Chrystusowej ewangelii. Tak o niej pisał wieki święty Nektariusz z Eginy:

O ile Bóg nas odkupił i zbawił przez Swojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa, kto będzie nas nadal jednał z Bogiem za grzechy, które popełniamy każdego dnia? Z tego względu nasz Zbawiciel wyznaczył pośredników między nami a Sobą. Wyświęcił Swoich apostołów, obdarzając ich Swoją władzą do wiązania i rozwiązywania: „Jeśli komuś odpuścicie grzechy, są odpuszczone, jeśli komuś zatrzymacie, są zatrzymane” (J 20, 23). Tak więc spowiedź jest konieczna, bo jedna nas duchowo z Bogiem, Który jest duchem. Dlatego konieczne jest, abyśmy wyznawali swoje grzechy i dzięki temu mogli zaprzyjaźnić się z Bogiem”.
To właśnie ta przyjaźń z Bogiem i bezpośrednia bliskość z Nim sprawia, że owoc naszej wiary  dojrzewa i jest „smaczny dla bliźnich”. Tego i sobie i Wam drodzy bracia i siostry życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *