Od wielu minut oglądam w internecie obraz „Jezus i Nikodem” autorstwa żyjącego w XVII wieku holenderskiego malarza Volmarijn. Obrazem tym artysta wyraził swoją interpretację jak wyglądało spotkanie Nikodema z Jezusem. Nikodem przyszedł do Niego pod osłoną nocy. Namalowane na pierwszym planie dwie świeczki i ich blask nie rozświetlają całego pomieszczenia. Za postaciami nadal panują ciemności. Noc i jej ciemność nie panują jednak nad nimi. Także oświetlona, niezwyciężona przez ciemności, jest leżąca na środku stołu otwarta księga Biblii. Palec wskazujący prawej dłoni Jezusa jakby dotykał konkretnego jej zdania. Ciemność nie jest w stanie pokonać i opanować księgi Słowa Bożego. „Nikodemie!” zdaje się mówić Jezus „studiuj i rozważaj Słowo Boże, ono zaś będzie przewodnikiem do powtórnego narodzenia, narodzenia z Ducha Świętego.”

Nie wiemy jak długo Nikodem pozostał tamtej nocy z Jezusem Nauczycielem i czy pytał też Jezusa o inne tematy poza „nowym narodzeniem”. Jedno jest pewne: miał odwagę stanąć wobec Mistrza z Nazaretu twarzą w twarz, miał umysł i serce otwarte na Słowo Jezusa, nie spierał się z Nim, lecz uznawał w Jezusie kogoś kto od Boga przyszedł i z kim Bóg jest.
Czy zdarza się Tobie w środku nocy otwierać księgę Słowa Bożego i w niej szukać Jezusa i jego odpowiedzi? I czy twoje pytania stawiane Jezusowi dotyczą tylko spraw ziemskich, czy także niebieskich?
Dodaj komentarz