
Tematem przewodnim dzisiejszej Liturgii Słowa Bożego jest motyw Bożej cierpliwości. Wynika ona z nieograniczonej miłości Stwórcy do nas. Wątek ten przewija się od lektury ze Starego Testamentu, poprzez czytanie z Listu do Kolosan, aż po przypowieść Jezusa o chwaście. Życie duchowe jest bowiem powolnym i cierpliwym kroczeniem ku Bogu. Ojciec niebieski pozwala nam wzrastać w swojej łasce pomimo naszych rozlicznych wad i grzechów. Ten czas jest nam samym potrzebny, abyśmy stopniowo doznawali duchowego oczyszczenia i umiejętnie odseparowali zło od dobra w naszym życiu. Św. Jan Klimak (zm. ok. 650 r.), znamienity grecki pisarz ascetyczny, który uważany jest za ojca hezychazmu, jaki rozwijał się wśród mnichów żyjących na Synaju, a następnie w klasztorach na Atosie, ukazał w swoim dziele „Drabina raju” swoistą drogę kroczenia ku doskonałości[1]. Dzieło to skierowane jest w sposób szczególny dla mnichów, jednak zdaje się, że wszystkie wskazania w nim zawarte dotyczą każdego z nas jako chrześcijanina. W życiu duchowym bowiem, jak poucza nas św. Jan Klimak, trzeba nam kroczyć jak po szczeblach drabiny. Nic nie dzieje się „natychmiast”. Cierpliwość jest cnotą, która dotyczyć powinna w całej rozciągłości naszego życia duchowego. Trzeba nam stopniowo wyzbywać się przywar, grzechów i wad takich jak próżność, pycha, kłamstwo, tchórzliwość i życie według ciała, aby stopniowo zstępować je prostotą serca, łagodnością, szczerością, odwagą, wstrzemięźliwością oraz posłuszeństwem wobec Boga. Cnoty wypracowuje się najczęściej przez mozolną i cierpliwą pracę nad sobą, która trwa po kres naszego życia na tym świecie. Na to wskazuje nam Jezus w swojej przypowieści. Zarówno pszenica, jak i chwast „wzrastają razem”, aby to, co wartościowe nie doznało uszczerbku. Na usunięcie bezowocnego chwastu przychodzi odpowiednia chwila. W życiu duchowym jest to moment, w którym człowiek napełnia się darami Ducha Świętego, przemienia swoją życiową postawę i stara się realizować wskazania św. Pawła zawarte w Liście do Kolosan:
„ (…) Jako więc wybrańcy Boży, święci i umiłowani, obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy. Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni (…)”. (Kol, 3,12-15).

A zatem cierpliwe wspinanie się po szczeblach „drabiny raju” jest stałym przebywaniem w obecności samego Boga i naśladowanie Go poprzez postawę miłości wobec naszych bliźnich.
Niech zatem cierpliwość towarzyszy nam na drodze spełniania naszego apostolatu miłości wobec Braci i Sióstr.
[1] Jest to oczywiste odwołanie do drabiny, którą ujrzał w swoim śnie biblijny patriarcha Jakub (Rdz, 28,10-22), po której aniołowie wspinali się w górę i schodzili aniołowie. Na jej szczycie ujrzał Jakub we śnie samego Boga, który obwieścił mu: «Ja jestem Pan, Bóg Abrahama i Bóg Izaaka. Ziemię, na której leżysz, oddaję tobie i twemu potomstwu. A potomstwo twe będzie tak liczne jak proch ziemi, ty zaś rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, na północ i na południe; wszystkie plemiona ziemi otrzymają błogosławieństwo przez ciebie i przez twych potomków. Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz; a potem sprowadzę cię do tego kraju. Bo nie opuszczę cię, dopóki nie spełnię tego, co ci obiecuję».
Dodaj komentarz